Miesięczne archiwum: Czerwiec 2014

Boże Ciało

– Nie świętujemy …

 

W ubiegły czwartek obchodzone było przez większość Polaków deklarujących przynależność do kościoła katolickiego, święto nazywane: „Boże Ciało”.

Co to jest za święto i skąd ono się wzięło?

Przez okres prawie trzynastu wieków chrześcijaństwa nie było w Kościele zachodnim ani tabernakulum, ani monstrancji, ani procesji eucharystycznej, nie było żadnej innej formy czci oddawanej hostii i nie było święta Bożego Ciała. W jaki więc sposób to święto – nie mające wyraźnego biblijnego uzasadnienia, znalazło się w kalendarzu liturgicznym religii katolickiej?

Oto co piszą na ten temat sami katolicy („Tygodnik Powszechny” nr 26):
„Powstanie uroczystości Bożego Ciała należy łączyć z rodzącym się w wieku Xl nowym nurtem pobożności eucharystycznej, akcentującej obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Bezpośrednim powodem wprowadzenia nowego święta stały się objawienia błogosławionej Julianny (1193-1258), augustianki z klasztoru Mont – Cornillion, w pobliżu Liége. Treść objawień przedłożono miejscowym teologom (wśród nich znajdował się archidiakon Jakub, późniejszy papież Urban IV) i otrzymawszy ich orzeczenie, w 1246 roku wprowadzono święto Bożego Ciała w diecezji Liége, w czwartek oktawy Trójcy św. Papież Urban IV rozciągnie święto na cały Kościół bullą z 11 VII 1264 roku, ale jego śmierć w dwa miesiące później nie pozwoliła na ogłoszenie dokumentu. Święto nie było więc obchodzone w Rzymie, a przyjęło się tylko w niektórych zakonach oraz diecezjach, zwłaszcza niemieckich. Dopiero po opublikowaniu bulli przez papieża Jana XXll w 1317 roku święto to rozpowszechniło się na całym świecie (…) W krajach niemieckich procesję Bożego Ciała na początku XV wieku połączono z procesją błagalną o pogodę i urodzaje. (…) Pod wpływem reformacji procesja nabiera innego charakteru – staje się manifestacją wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie.
W Polsce jako pierwsza obchodzi święto Bożego Ciała diecezja krakowska (…) Stopniowo Boże Ciało przyjmuje się w innych diecezjach, tak że na początku XV w. w większości diecezji należy do świąt głównych (…) W okresie kontrreformacji obchód święta Bożego Ciała stał się wyznaniem wiary katolickiej i stąd pochodzi troska o należyte zorganizowanie procesji, co doprowadziło do zbytniej wystawności zewnętrznej.”

Ani Reformacja, ani późniejsze przebudzenia ewangeliczne nie przyjęły święta Bożego Ciała. Nie znajduje ono bowiem – jak wyżej nadmieniłem – uzasadnienia biblijnego. Dla nas – ewangelicznych Chrześcijan, tam gdzie Biblia mówi, i my mówimy; gdzie Biblia milczy, tam i my milczymy.
Często zarzuca się nam całkowite odrzucenie tradycji co jest nieprawdą, natomiast rzeczywiście odrzucamy zupełnie tradycję nie mającą potwierdzenia w Słowie Bożym lub będącą w sprzeczności z Biblią, która jest dla nas jedyną normą doktryny, moralności i pobożności oraz sposobu jej praktykowania.

Forma święta Bożego Ciała, związana jest ściśle z katolicką nauką o transsubstancjacji, czyli cudownej przemianie elementów chleba i wina w ciało i krew Chrystusa. Wszyscy protestanci, mimo ich różnic w interpretacji rzeczywistej obecności Chrystusa w Wieczerzy Pańskiej, trzymają się zasady: extra usum non est sacramentum – czyli poza spożywaniem sakrament nie istnieje. A zatem po Wieczerzy Pańskiej pozostałe resztki chleba i pozostałe wino (u protestantów zawsze jest Wieczerza Pańska pod dwiema postaciami dla wszystkich) nie są już „społecznością ciała Chrystusowego” i „społecznością krwi Chrystusowej” (por. 1Kor 10,16). Można je już spożywać jako zwykły chleb i zwykłe wino. Przy każdej następnej Wieczerzy Pańskiej (Komunii) poświęca się – przez Słowo Boże i modlitwę – chleb i wino na nowo.

Protestanci zachowują dystans wobec tego święta także i z tego względu, że w czasach kontrreformacji nabrało ono znaczenia katolickiej demonstracji, w czasie której dochodziło często do tragicznych w skutkach tumultów.

I dzisiaj, choć w krajach, gdzie katolicy są mniejszością wyznaniową tak jak tutaj w Wielkiej Brytanii, procesja Bożego Ciała może być – może nawet godną szacunku – manifestacją wiary, jednak w krajach katolickich jakże często jest jednocześnie demonstracją siły lub elementem propagandy.

(wykorzystano tekst ks. pastora Edwarda Czajko)