Roczne archiwum: 2015

miedziany wąż (2)

 

I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
Ewangelia Jana 3,14

 

Jak niegdyś Izraelita miał spojrzeć na miedzianego węża, tak i dziś grzesznik jest wzywany, aby zwrócić swój wzrok z wiarą na Jezusa Chrystusa. Bóg nie każe mu patrzeć na kościoły, ludzi czy aniołów. W nich samych nikt nie znajdzie pomocy. Należy spojrzeć jedynie na Jezusa, którego śmierć i zmartwychwstanie stanowią wieczny fundament pokoju i żywej nadziei. Bóg zapewnia, że każdy, kto w niego wierzy, nie zginie, ale ma żywot wieczny. To uspokaja każde serce i sumienie. Bóg został zaspokojony, więc i my powinniśmy dać się tym zadowolić i nie pytać już o nic więcej. Gdy tylko grzesznik spojrzy w wierze na Jezusa, Jego krew przykrywa jego sumienie i niczym wartki, oczyszczający strumień, zmywa wszelkie plamy w świetle Bożej świętości.

Spojrzenie ukąszonego człowieka na węża było czymś osobistym. Nikt nie mógł uczynić tego w zastępstwie za bliźniego. Jedno krótkie spojrzenie obdarzało życiem – ale spojrzenie to musiało zostać rzucone we właściwym kierunku. Niezbędnym był osobisty kontakt z podarowanym przez Boga sposobem ratunku.

Każdy z nas musi osobiście spotkać się z Jezusem!

Ani żaden kościół, żadna religia, ani ksiądz, ani też pastor, żadne sakramenty nie są w tej kwestii w stanie nam pomóc. Bez osobistego kontaktu ze Zbawicielem nie ma mowy o życiu! A jeśli wąż ukąsił człowieka, a ten spojrzał na miedzianego węża, pozostawał przy życiu.

Takim było zarządzenie Boga: Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.