Bóg przedziwnie grzmi swoim głosem

Bóg przedziwnie grzmi swoim głosem, czyni wielkie rzeczy, których nie rozumiemy. Bo do śniegu mówi: Padaj na ziemię! Do deszczu i ulewy: Padajcie rzęsiście! Pieczętuje rękę każdego człowieka, aby wszyscy ludzie znali jego dzieło.
Księga Joba 37, 5-7

 

Wielkie opady śniegu w Alpach wciąż na nowo prowadzą do wypadków lawinowych. Jedna z takich katastrof, której nie sposób zapomnieć, miała miejsce w Galtür w samym sercu doliny alpejskiej Paznaun w lutym 1999 roku. Wtedy to z pobliskiego szczytu Grieskogl zeszła potężna lawina – szeroka na sto metrów i wysoka na pięć – z prędkością 300 km/h, zmiatając wszystko, co było na jej drodze. W wyniku tego zajścia zginęło trzydzieści osób.
Tego typu wypadki zmuszają nas do zastanowienia się nad ich przyczynami i konsekwencjami. Czy nie są one skutkiem zbytniej ingerencji człowieka w naturę? Albo efektem lekceważenia zagrożeń w czasach tak dużego postępu technicznego?
W jednym z komentarzy w gazecie można było przeczytać, że tego typu wypadki uczą nas jednego: respektu. Wprawdzie nie było wspomniane przed czym, ale z kontekstu można było domyślić się, że chodzi o naturę.

To daje nam wiele do myślenia. Czy nie stoi za tym wszystkim Bóg Stwórca? Albo może przyroda stała się dla niektórych bogiem? Kiedy zrozumiemy, że to Bóg przemawia do człowieka poprzez takie wydarzenia?

Niektórzy jednak powiedzą, że to nic nadzwyczajnego, że takie katastrofy zawsze miały miejsce. To prawda, ale jednak dostrzegamy w tym palec Boży. Job i jego przyjaciele żyli około cztery tysiące lat temu, ale wiedzieli, że Bóg wykorzystuje pogodę do tego, aby poprzez błogosławić lub doświadczenie kształtować człowieka. To nauczyło ich bojaźni przed Bogiem i szacunku do Jego osoby oraz pragnienia, aby żyć w społeczności z Nim.