Archiwa kategorii: Artykuły

nie czekaj na cegłę!

23869566.jpg-pwrt3

 

W artykule wstępnym pewnej chrześcijańskiej gazety młodzieżowej czytałem kiedyś o następującym zdarzeniu, które dało mi wiele do myślenia:

 

 

„Młody, osiągający sukcesy w życiu zawodowym mężczyzna, jechał trochę za szybko swym nowo kupionym samochodem sportowym na drodze na peryferiach miasta. Jadąc, ciągle obserwował luki między parkującymi samochodami, zwracając szczególną uwagę na dzieci, które czasami mogły z tych miejsc wybiegać na drogę.

Podczas gdy tak mijał parkujące samochody, nie pojawiało się żadne dziecko, za to z wielkim trzaskiem nagle cegła uderzyła w drzwi jego drogiego samochodu! Natychmiast zahamował, wrzucił bieg wsteczny i wrócił do miejsca, z którego została rzucona.

Zbulwersowany kierowca wyskoczył z samochodu, chwycił pierwsze lepsze dziecko, przycisnął je do parkującego samochodu i zawołał:
– „Co to miało oznaczać? Jak się nazywasz? Czy wiesz, co narobiłeś? To jest nowy samochód i to wgniecenie będzie dużo kosztować!. Dlaczego to zrobiłeś?”

Mały chłopiec przełknął ślinę i jąkając się odpowiedział:
– „Przepraszam, … bardzo mi przykro. Nie wiedziałem, co robić. Rzuciłem ten kamień, bo nikt nie chciał się zatrzymać.”
Podczas gdy łzy spływały mu po policzkach, pokazał na miejsce za parkującymi samochodami:
– „To jest mój brat, wyjechał z zakrętu i wypadł z wózka inwalidzkiego, a ja nie potrafię go dźwignąć”  – chłopiec szlochał i prosił zdumionego mężczyznę:
– „Pomógłby mi Pan posadzić go na wózek? Skaleczył się i jest dla mnie za ciężki.”

Kierowca do głębi poruszony przełknął ślinę. Dźwignął niepełnosprawnego chłopca i posadził go na wózek, wyciągnął chusteczkę i wytarł mu plamy krwi z jego ran. Był tak poruszony, że tylko w milczeniu potrafił patrzeć za chłopcem, który pchał swojego brata w kierunku domu. Powoli i zamyślony wrócił do swego samochodu.

Aczkolwiek uszkodzenie było bardzo widoczne, kierowca nigdy nie usunął tego wgniecenia z drzwi. Zostawił je, by ciągle przypominać sobie:

Nigdy nie przechodź przez życie tak prędko,
by dopiero ktoś musiał rzucić w ciebie cegłą,
zwracając na siebie twoją uwagę.

Boży ,cichy głos przemawia do naszych serc i do naszych dusz. Czasami, gdy uważamy, że nie mamy czasu na słuchanie, ktoś musi rzucić w nas cegłą.

Słuchaj Jego cichego głosu … i nie czekaj na cegłę!

Czy jesteśmy gotowi pomóc naszemu bliźniemu?

Czytając to zdarzenie automatycznie pomyślałem o tym, co opowiadał sam Pan Jezus w Ewangelii Łukasza 10. rozdziale. Niejeden zna ją pod tytułem „Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie”. Chętnie czytamy tę przypowieść, gdyż pokazuje nam ona Pana Jezusa, który okazał wobec nas Swoje wielkie miłosierdzie, gdy zostaliśmy zbawieni. Ale czy pomyśleliśmy już o tym, że właściwym powodem słów Pana Jezusa było pytanie faryzeusza: „A kto jest bliźnim moim?”

Także w naszym życiu jest wiele „bliźnich”. Są to ludzie, którzy żyją obok nas, nasza rodzina, nasi koledzy ze szkoły, nasi koledzy uniwersyteccy, nasi koledzy z pracy, nasi sąsiedzi … Są to ludzie, których może tylko raz w życiu spotkamy: mężczyzna na drodze, dziecko na placu zabaw, kobieta przy okienku informacyjnym, rodzina na urlopie …

Wielu z tych ludzi żyje w samotności i w potrzebie i nikt nie ma dla nich czasu. Nikt ich nie widzi, nikt ich nie dostrzega i nikt im nie pomaga. Poza Panem Jezusem. A my? Czy podobni jesteśmy do tego młodego mężczyzny, któremu najpierw ważniejsze były jego praca i sportowy samochód? Czy nie chcemy uczyć się od naszego Pana, który chodził, „czyniąc dobrze i uzdrawiając” (Dz.10,38)? On „ulitował się”, gdy widział potrzebę i nędzę tego, który wpadł w ręce zbójców.

Dzisiaj nawzajem możemy siebie zachęcać, abyśmy przez ten świat chodzili z otwartymi oczami, aby pomóc ludziom, którzy są w potrzebie. Przede wszystkim jednak, aby opowiedzieć im o tym Jednym, który ich kocha i chce uratować.

Ernst-August Bremicker
tłumaczone z „Folge mir nach”; 7/2005