Co mam zrobić z Jezusem?

A teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro pójdziemy do tego lub owego miasta, zatrzymamy się tam przez jeden rok i będziemy handlowali i ciągnęli zyski, wy, którzy nie wiecie, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która ukazuje się na krótko, a potem znika.
List Jakuba 4,13-14

 

Ewangelista amerykański D.L.Moody (1837-1899) pewnego wieczoru głosił kazanie na temat „Co mam zrobić z Jezusem?” przed dokładnie w wieczór przed tą pamiętną nocą, kiedy Chicago zostało ogarnięte przez pożar. Na koniec powiedział:
– „Weźcie to słowo do swojego domu i przemyślcie je. W następną niedzielę przyjdźcie znowu i powiedzcie mi, co chcecie uczynić z Jezusem!”.

Krótko po skończeniu spotkania rozbrzmiały syreny alarmowe ogłaszające zbliżające się niebezpieczeństwo. Nie trwało długo, aż całe miasto stanęło w płomieniach. Mniej więcej o północy zaczęła się palić również ta sala, w której jeszcze niedawno Moody głosił swoje kazanie. Tysiące ludzi zginęło wtedy w płomieniach, a wśród nich także ci, którzy tego wieczoru byli obecni na tym spotkaniu. Im nie został już dany cały jeden tydzień, aby zastanowić się nad pytaniem postawionym przez ewangelistę.

Od tej pory kaznodzieja Moody już nie ustalał terminu na podjęcie tej ważnej decyzji, ale nalegał z wielką powagą, aby uczynić to natychmiast – aby jeszcze dzisiaj nawrócić się do Boga. Słowo Boże mówi:

Dziś, jeśli głos jego usłyszycie,
nie zatwardzajcie serc waszych.
                                   (Hbr.4,7)