Czyż cieleśni nie jesteście?

biblia (Mini)Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie, jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? Albowiem jeśli jeden mówi: Ja jestem Pawłowy, a drugi: Ja Apollosowy, to czyż cieleśni nie jesteście?
1. List do Koryntian 3,2-4

 

Wierzący w Koryncie, pomimo mądrości, poznania oraz obfitości posiadanych darów, znajdowali się w tak słabej kondycji duchowej, że apostoł nie był w stanie przekazywać im głębszych myśli Bożych. Prawdą jest, że Koryntianie jako wierzący nie byli ludźmi napiętnowanymi jedynie starą, zmysłową naturą, jak ci, którzy nie posiadają Ducha Świętego (1. Kor. 2,14), ale niestety nie byli także duchowi jak ci, którzy kroczą pod Jego nieustannym kierownictwem. Z tego względu apostoł musiał raz po raz stawiać im to smutne pytanie: Czyż cieleśni nie jesteście?

Byli to niewątpliwie wierzący, którzy mieli Ducha, a jednak ich praktyczne życie było cielesne, przesiąknięte odruchami starej natury. Jakże upokarzającym jest odkrycie, że wierzący, który jest obsypany wszelkimi darami, nasycony i rozumny w Chrystusie (1. Kor. 4,8-10), może być jednak w oczach Bożych cielesny i niedojrzały duchowo – niczym chore niemowlę, które źle się rozwija i nie jest zdolne przyswoić sobie bogactwa pokarmu, w który Bóg zaopatruje swój lud.

Apostoł strofuje Koryntian z powodu ich cielesnego stanu. Pośród nich panowała zazdrość i kłótnia. W swoim praktycznym zachowaniu nie różnili się od ludzi tego świata. Zamiast służyć jedni drugim w miłości, jak przystoi świętym, zazdrościli sobie nawzajem. Celem, do którego dążyli w duchu niezdrowej rywalizacji, było dorównanie tym, którzy w jakiś sposób, w ich mniemaniu, przewyższali ich darami czy poznaniem lub nawet prześcignięcie ich. Korzeniem takiego sposobu działania była zazdrość. Właściwie nie ma w tym świecie większej mocy zła niż właśnie zazdrość. To ona doprowadziła do pierwszego morderstwa na ziemi (Kain), a później do najokropniejszego mordu, jaki miał kiedykolwiek miejsce – aktu gwałtu na samym Dawcy Życia, Panu Jezusie (Mat. 27,18).