Jak widzą nas inni?

biblia (Mini)
Cenniejsze jest dobre imię, niż wielkie bogactwo.  
(Prz.22,1)

 

 

Dla wielu ludzi życie to nieustający wyścig do lepszego jedzenia, ubierania się i mieszkania. Jest mnóstwo ludzi, dla których korzyści płynące z posiadania wielu dóbr znaczą tak wiele, że gotowi są posunąć się do oszustwa i kłamstwa, aby tylko osiągnąć swój cel.

Apostoł Paweł nazwał to miłością pieniędzy. Niszcząca siła tej „miłości” widoczna była w życiu króla Achaba, który za wszelką cenę zapragnął mieć winnicę Nabota (1Krl. 21). Także Nabal przeniknięty był tym korzeniem zła. Żal mu było ofiarować żołnierzom wojsk Dawida kilka swoich owiec ze stada trzody liczącego 4 tysiące sztuk (1Sm.25).

W czasach apostolskich znajdujemy też podobne przykłady: Ananiasz i Safira za pewną sumę sprzedali swoje majętności. Część pieniędzy zostawili sobie, a resztę złożyli u stóp apostołów. Ich oszustwo nie polegało na tym, że ofiarowali uszczuploną sumę, ale, że chcąc zrobić wrażenie bardziej szczodrych twierdzili, że jest to cały dochód ze sprzedaży.
A Demas? Nie czytamy o nim, że popełnił jakieś oszustwo, ale że umiłował świat doczesny. Pragnienie uciech z ziemskich spraw było tak silne, że opuścił starego Pawła i służbę dla Ewangelii, rozpoczynając łatwiejsze i płytsze życie (2Tym.4,10).

Radość z życia w bliskości Boga i dobre, chrześcijańskie świadectwo, znaczą jednak o wiele więcej niż szybko przemijające wygody, próżne rozkosze i konto z wieloma zerami.

W 2. Liście do Koryntian czytamy o pewnym bracie, nieznanym z imienia, którego chwaliły wszystkie zbory. Był on ewangelistą, ale też bratem, który swoją obecnością gwarantował bezpieczne dostarczenie daru finansowego do Jerozolimy. Nie był on człowiekiem chciwym na grosz, jego skarb był w niebie, w przeciwieństwie do Balaama, którego skusiła zapłata za „duchową usługę”(2P.2,15). Jako chrześcijanie powinniśmy mieć dobre imię także wśród tych, którzy do nas nie należą (1. Tym. 3,7).

A jakie zdanie o tobie maja inni?
Jak widzą cię osoby, które nie wierzą Jezusowi?
Czy ludzie widzą wartości w które wierzysz i którymi żyjesz?
Czy oni widzą twoją wiarę, to że jesteś Chrześcijaninem?

A może żyjesz w duchowej schizofrenii – rozdwojeniu duchowym?
– gdzie czas w kościele, na nabożeństwie, spotkaniu modlitewnym to czas „maski” ubranej na pokaz aby inni widzieli, gdy tymczasem w codziennym życiu wybierasz jak Demas, uciechy tego świata i ułudę bogactwa.