Kto jest uparty, ten…

 

Kto mimo wielu upomnień trwa w uporze, będzie nagle, bez ratunku zdruzgotany.
Przypowieści Salomona 29,1

 

Pewien stary i doświadczony wędkarz, chociaż samouk, już od dłuższego czasu wędkował na szkockiej rzece Spey, która jest znana z niebezpiecznych wirów. Pewnego razu znajdując się na dość głębokiej wodzie wraz ze swymi kolegami po fachu, zarzucił swoją wędkę i zdołał złowić kilka dorodnych łososi. Zachęcony tym małym sukcesem, przesuwał się coraz głębiej w wodzie, aż nagle mocny nurt rzeki zwalił go z nóg i z dużą prędkością porwał na jeszcze głębszą wodę. Nie mając żadnych szans ratunku, utopił się. Wszystko odbyło się tak szybko, że żaden z jego kolegów nie był w stanie zareagować.
Kiedy nie było już żadnych wątpliwości, że wędkarz nie żyje, jeden z jego kolegów powiedział: „Tak często go ostrzegałem, aby uważał, co robi i nie był taki lekkomyślny, ale on zawsze komentował te słowa śmiechem i zapewniał, że ma wieloletnie doświadczenie z tymi niebezpiecznymi prądami i wie, jak się zachować”.

Bóg używa w życiu takich sytuacji, aby ostrzec ludzi i zmusić ich do zastanowienia się nad swoim życiem. Niektórym niebezpieczeństwom w naszym życiu być może uszliśmy niemal o włos. Chciejmy sobie to wziąć do serca i zwrócić się do Boga, który nas od tego zachował i dał jeszcze jedną okazję, abyśmy się opamiętali. Być może szczycimy się niebezpiecznymi sytuacjami, z których wyszliśmy bez szwanku i jesteśmy coraz bardziej pewni siebie, zamiast wyciągnąć wnioski na przyszłość?

Bóg nie zmusza nas do niczego ani też nie chce na siłę zabrać nas do nieba. Jednak On pragnie, abyśmy otwarli swe serca dla Pana Jezusa – Jego Syna, który jest jedynym Zbawicielem ludzi. Jeśli pozostaniemy głusi w swych sercach i sumieniach na Jego apel miłości i za nic nie będziemy chcieli Go słuchać, to może i w naszym życiu przyjdzie taka chwila, iż na wszelki ratunek będzie już rzeczywiście za późno.