kto zgrzeszył?


I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?

Ewangelia Jana 9,2

 

Oto relacja młodej, wierzącej mamy:
„Zanim urodziła się nasza córeczka, modliliśmy się z mężem o szczęśliwy przebieg ciąży, aby dziecko było zdrowe i by Bóg nam pobłogosławił. Kiedy córeczka urodziła się nikt nie stwierdził nic niepokojącego, ale po kilku miesiącach okazało się, że jest opóźniona w rozwoju i jej przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Co zrobiłam źle? Czy źle się modliłam?”

Jest to jednym z najcięższych doświadczeń człowieka, kiedy musi spoglądać bezradnie na cierpienie własnego dziecka. Łatwo jest wtedy popaść w ciągłe oskarżanie samego siebie: Czy to wynik moich zaniedbań? Może to z mojej winy?

W ten sposób myślała też zapewne wdowa z Sarepty Sydońskiej, której syn zachorował i wkrótce umarł. Być może ojcem jej syna nie był jej zmarły mąż (1Krl.17,18). Jednak prorok Eliasz nie potwierdził, że choroba syna to nieodwracalna kara Boża i wskrzesił chłopca. Sam Chrystus Jezus wystawił jej bardzo dobre świadectwo (Łk. 4,26).

Pytanie uczniów, zawarte w dzisiejszym urywku miało jednak podstawy biblijne. W drugim przykazaniu dekalogu, które jest najdłuższym ze wszystkich, Bóg zapowiada, że karząc za bałwochwalstwo, konsekwencję poniosą również wnukowie i prawnukowie tych, którzy nie będą mu wierni. Przestroga ta miała odwrócić ich od bałwochwalstwa – służenia innym bogom i zwrócić ich serca do prawdziwego Boga, który jest zazdrosny w miłości. Jednak w tym konkretnym przypadku ślepota tego mężczyzny nie była skutkiem grzechu jego dziadków, ani jego rodziców, ani jego samego, ale był to zamierzony cel Boży. Bóg dopuścił, aby urodził się niewidomym i żył tak przez kilkadziesiąt lat, aby pewnego dnia Jezus Chrystus nałożył błota na jego oczy, by przejrzał i był żywym świadectwem, że On jest Zbawicielem.

Na skutek grzechu, który wszedł na świat, istnieją choroby ciała, umysłu i wewnętrznej istoty człowieka. Dopiero w Tysiącletnim Królestwie nastąpi powszechna odmiana tego stanu (Iz. 65,20). Bóg, który czyni co chce i jest suwerenny w swych decyzjach, może podnieść ze śmiertelnej choroby, jak to było w przypadku Epafrodyta (Fil. 2, 27) lub sprowadzić śmierć, jak było z nieślubnym dzieckiem Dawida i Batszeby. W każdym wypadku powinniśmy jednak zwracać się do Boga w modlitwie szukając Jego woli i łaski. Ze względu na słabość ludzkiej natury ważne jest, aby nie roztaczać w swojej wyobraźni czarnej wizji, na przykład pięćdziesięciu lat udręki z niepełnosprawnym dzieckiem. Wspomnijmy słowa Chrystusa, że dosyć ma dzień swego utrapienia. Prośmy o siły na dziś, a jutrzejsze brzemię pozostawmy Jego miłosierdziu.