manna (1)


Także i synowie izraelscy zaczęli na nowo biadać i mówili:
Obyśmy mogli najeść się mięsa!

4. Księga Mojżeszowa 11,4

 

Scena ta odsłania nam do cna nędzne serce człowieka. Jego życzenia i skłonności wychodzą na jaw. Lud wzdychał za Egiptem i rzucał za siebie tęskne spojrzenia. Bicz egipskich poganiaczy i ciężka harówka w pocie czoła poszły szybko w zapomnienie. Izraelici pamiętali jedynie o tych rzeczach, którymi Egipt służył zaspokojeniu próżnych życzeń i potrzeb ciała (tj. upadłej natury człowieka).

Jakże często postępujemy podobnie! Gdy serce wierzącego traci świeżość zaszczepionego weń nowego życia z Boga, gdy niebiańskie rzeczy przestają mu smakować, gdy pierwsza miłość przygasa, gdy poczucie kosztowności Chrystusa maleje, gdy Słowo Boże i modlitwa tracą swój urok i stają się odruchowe – wtedy zaczyna on spoglądać na powrót w kierunku świata. Za oczami idzie serce, a za sercem podążają nogi. Zapominamy wówczas, czym był dla nas ten świat, gdy jeszcze do niego należeliśmy i ileż to trudu i niewoli, nędzy i poniżenia przeżyliśmy w służbie grzechu oraz okazywaniu posłuszeństwa tyranowi i zwierzchnikowi tego systemu – szatanowi. Myślimy jedynie o powierzchownym powodzeniu i o tym, że niegdyś nie musieliśmy zmagać się z doświadczeniami, które oczekują lud Boży na pustyni.

Taki stan jest bardzo smutny i powinien pobudzić duszę wierzącego do szczerego osądzenia samego siebie. Jest to poważnym złem, gdy tym, którzy zaczęli podążać za Panem, brzydną drogi Boże i Jego troskliwa opieka. Jakże wstrętnymi musiały być te słowa dla Pana: A teraz dusza nasza wywiędła nic inszego nie mając, oprócz tej manny, przed oczyma swemi” (BG). Ach! Czegoż ci jeszcze trzeba, Izraelu? Czyż niebiański pokarm ci nie wystarczał? Czy nie mogłeś żyć z tego, co podawała ci ręka twojego miłującego Boga?

(c.d. jutro)