manna (2)

Obyśmy mogli najeść się mięsa! Przypominamy sobie ryby, któreśmy jadali w Egipcie za darmo, i ogórki, dynie i pory, i cebulę, i czosnek; a teraz opadliśmy z sił, bo nie mamy nic, a musimy patrzeć tylko na tę mannę.
4. Księga Mojżeszowa 11,4-6

 

Czy nam wystarcza nasza niebiańska manna? Co kryje się za tak często stawianym przez chrześcijan pytaniem, czy ta lub owa światowa dążność jest rzeczywiście taka zła? Czy nie słyszymy nieraz z ust tych, którzy uchodzą za wiernych i przykładnych, słów w rodzaju: „Przecież nie możemy myśleć cały czas o Chrystusie i niebiańskich sprawach. Musimy czasem odpocząć od spraw duchowych”. Czyż mowa taka nie jest podobna do słów Izraela? Zwracając się ku innym rzeczom, udowadniamy, że Chrystus nam już nie wystarcza.

Jakże często Biblia leży godzinami zaniedbana na półce, podczas gdy ręka sięga po płytką, bezwartościową literaturę świata! Czy dobrze wymięte gazety, a z drugiej strony pokryta kurzem Biblia nie mówią aż nader wyraźnie o faktycznym stanie rzeczy? Czy postępowanie takie nie oznacza w praktyce pogardzania manną i wzdychania za cebulą i porem Egiptu?

Oby Pan pomógł nam poważnie zastanowić się nad tą sceną! Chciejmy żyć w Duchu, aby Chrystus nieustannie wystarczał naszym wygłodzonym sercom! Gdy w tym świecie, który jest niezaprzeczalnie duchową pustynią, prowadzimy swe życie naprawdę z Bogiem, jesteśmy zadowoleni z działu, który nam przydziela – a działem tym jest niebiański Chrystus. Czy oprócz Niego jeszcze czegoś nam trzeba? Czyż nie zaspokaja On serca wzniosłego Boga? Czy nie wypełnia niebios swą chwałą? Czyż nie jest przedmiotem śpiewu aniołów, ich uwielbienia, podziwu i służby? Czyż nie stanowi On tego jedynego celu odwiecznych zamysłów i planów Boga? Czyż bogata historia Jego niezgłębionych dróg nie sięga aż po wieczność? Czyż ten wzniosły Pan we wszelkich tajnikach swej Osoby, w moralnej wspaniałości oświecającej wszystkie Jego ścieżki, w blasku Jego nieskalanej istoty nie wystarcza naszym sercom? Czy jeszcze czegoś potrzebujemy? Czyż nie mamy w Nim pełni? Czy naprawdę musimy wypełniać rodzącą się w naszych sercach pustkę skażonymi mediami?

Nie możemy też popadać w inną skrajność, gdyż każdy z nas został przez Boga do czegoś powołany. Dla jednego będzie to rodzina, dla drugiego służba innym ludziom, a dla innego służba Bogu. To nie dobrze gdy Biblia – Słowo Boże leży zakurzone i gdy przestajemy się nim karmić, ale czyż błędem nie jest gdy ojciec rodziny po powrocie z pracy bierze się za czytanie Biblii zaniedbując swoją żonę i swoje dzieci? Czy ważniejsze jest czytanie Biblii od zajęcia się osobami chorymi, starszymi, niedołężnymi, jeśli do takiej służby zostałeś powołany? Cóż to za pastor, który dbając o swoją relację z Bogiem i wiedzę teologiczną, zaniedbywał będzie społeczność w której Bóg go postawił?

Z całą pewnością należy utkwić wzrok w Chrystusie i wypełniać Jego wolę. Musimy prosić Boga o mądrość i roztropność w podejmowaniu decyzji, a z całą pewnością miejsce w którym nas Bóg postawił i służba do której zostaliśmy przez Niego powołani, będzie najsmaczniejszą manną, najlepszym pokarmem jaki On dla nas przygotował.