na wszystkich ludzi śmierć przyszła


Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli.
List do Rzymian 5,12

 

Gdzie leży przyczyna siejącej spustoszenie śmierci? W wersecie tym apostoł Paweł udziela nam na to odpowiedzi: śmierć przyszła przez grzech. Grzech w sposób bezwzględny zerwał więź łączącą człowieka z żywym Bogiem, odcinając go od źródła życia, przez co człowiek znalazł się pod panowaniem śmierci.

Człowiek w żaden sposób nie jest w stanie zrzucić z siebie jej jarzma. Jest to jeden z wielu dowodów na to, że jest zupełnie niezdolny, by takim stanąć przed Bogiem. Nie ma społeczności pomiędzy Bogiem a człowiekiem jak tylko w mocy życia, a człowiek znajduje się w mocy śmierci. Życie ma tyle wspólnego ze śmiercią, co i światłość z ciemnością albo świętość z grzechem. Człowiek musi spotkać się z Bogiem na zupełnie nowym gruncie wiary, która nie tylko otwiera mu oczy, aby przejrzał i zauważył swój stan, że jest zaprzedany grzechowi (Rz. 7,14), a tym samym podlega śmierci. Ale wiara również pozwala mu pojąć charakter Boga jako dawcy nowego życia tryumfującego nad władzą śmierci – życia, które nie może zostać naruszone ani przez szatana, ani przez nas samych.

Gwarancją życia dla wierzącego jest sam Chrystus. Chrystus jest jego życiem: zmartwychwstały, przebywający w niebie jako pierwszy człowiek, zasiadający po prawicy majestatu Bożego, zwycięzca nad wszystkim, co mogło świadczyć przeciwko wierzącemu. Życie Adama zależne było od posłuszeństwa, i dlatego przez nieposłuszeństwo je utracił. Zaś Chrystus, który miał życie sam w sobie (Jana 1,4), przyszedł na świat, zmierzył się z każdym rodzajem grzechu człowieka i poddając się mocy śmierci, zniszczył tego, który miał moc nad śmiercią. Przez swoje zmartwychwstanie stał się życiem i sprawiedliwością dla wszystkich, którzy wierzą w Jego cudowne imię (Hbr. 2,14-15). Śmierć już na zawsze jest za nimi, a w przyszłości czeka ich niebiańska wspaniałość u boku Zbawiciela.

Co prawda, wierzący musi zasnąć, zasnąć w Chrystusie, ale to tylko stan przejściowy, po którym czeka nas wspaniała nadzieja: spotkanie Pana w obłokach, przebywanie z Nim po wieczność i bycie takim, jakim jest On sam.