Ochotnego dawcę Bóg miłuje

biblia (Mini)Kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie,
a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie.
Ochotnego dawcę Bóg miłuje.
Bogu niech będą dzięki za niewysłowiony dar jego.
(2Kor.9,6-7;15)

 

Pewien zamożny człowiek, który mienił się chrześcijaninem, modlił się często ze swoją rodziną, aby Bóg ujął się za biednymi i nieszczęśliwymi ludźmi. Jednakże gdy tylko stawał u jego drzwi ktoś będący w potrzebie, odpowiadał szorstko, że mu na niczym nie zbywa i odprawiał go z niczym.

Już niejeden raz jego mały synek przypatrywał się tym smutnym scenom. Widział, jak sucho i bez serca traktował ojciec ubogich ludzi, a jednak wieczór w wieczór słyszał tę samą modlitwę za tymi, którym brakuje środków do życia. Pewnego dnia chłopiec powiedział:

– Tatusiu, chciałbym mieć twoje pieniądze!
– Ale cóż ty byś z nimi zrobił, moje dziecię? – zapytał zdziwiony ojciec.
– Wykorzystałbym je, aby wysłuchać twoich modlitw.

Czy i nam nie zdarza się często, że naszymi ustami wypowiadamy piękne i dobre modlitwy, nie będąc tak naprawdę poruszeni sprawami, za które tak usilnie prosimy? I czy nie przeoczamy przy tym często, że ich wysłuchanie zależy częstokroć w dużej mierze od naszej własnej odpowiedzialności i aktywności?

W ewangeliach czytamy wielokrotnie, jak nasz Pan Jezus Chrystus zmuszony był skarcić obłudnych faryzeuszy. Pod płaszczykiem ich pięknych, długich modlitw, pobożnej postawy, ukrywały się egoistyczne pobudki pozyskania uznania w oczach innych oraz ich własne interesy. Czy i my nie postępujemy podobnie? Wielu ludzi żyje w rozdwojeniu duchowym, gdzie życie codzienne, a zwłaszcza to co robimy i o co zabiegamy, trudno nazwać kroczeniem za Jezusem. Mamy wiele priorytetów, tak wiele rzeczy jest ważnych, choć dalekie są one od tego najważniejszego: Królestwa Bożego. Przy tym wszystkim, pragniemy uchodzić za dobrych chrześcijan przed innymi ludźmi.

Całkowitym przeciwieństwem takiego postępowania jest Pan Jezus Chrystus, który pokazał nam, czym jest prawdziwe oddanie. Zapominając o sobie, nosił ciężary innych i uczestniczył w ich kłopotach i znojach. Każdy, kto nazywa się chrześcijaninem i nosi tym samym Jego imię, kto twierdzi, że należy do Niego, powinien iść za Jego wzniosłym przykładem.

A ty…
Jesteś chrześcijaninem, czy tylko tak o sobie mówisz?
Naśladujesz Jezusa, lub może jesteś uczynnym, przyjacielskim i pomocnym, ale tylko dla tych, od których sam możesz coś uzyskać dla siebie?