Pięć gładkich kamieni (1)

biblia (Mini)Wziął natomiast do ręki swój kij i wybrał sobie pięć gładkich kamieni z potoku i włożył je do torby pastuszej (…) i tak z procą w ręku podchodził do Filistyńczyka. I sięgnął Dawid swoją ręką do torby, wydobył stamtąd kamień, wypuścił go z procy i ugodził nim Filistyńczyka w czoło; kamień utkwił w jego czole.   (1Sam.17,40.49)

 

Wyruszając do walki z olbrzymem Goliatem, Dawid nie dał się namówić na zbroję Saula. Nie pożądał żadnych innych środków pomocniczych jak tylko tych, w które Bóg już dawno go wyposażył. Z potoku wybrał sobie pięć gładkich kamieni do swojej procy. Ten wybór był decydujący. Dawid zainwestował w niego czas. Z pewnością brał do swojej ręki niejeden kamień, którego potem odrzucił, aż uzbierał pięć takich, które miały najodpowiedniejszy kształt do mocnego, pewnego i celnego strzału.

Wówczas przystąpił do Filistyna, nie pokładając jednakże zaufania w rozsądnie wybranych kamieniach, lecz ze słowami: ja wyszedłem do ciebie w imieniu Pana Zastępów(w.45). I dopiero gdy Filistyńczyk ruszył na niego, Dawid śpiesznie wybiegł w jego kierunku. Sięgnął swoją ręką do torby po kamień, następnie wypuścił go z procy i trafił (ugodził). Tak, teraz trzeba było działać. Nie było czasu na rozważania dotyczące wyboru. Dawid uczynił to odpowiednio wcześniej.

Dlaczego akurat pięć kamieni?

Widocznie po to, aby to do Boga należał wybór, aby to On pokierował ostatecznie ręką Dawida, gdyż zwycięstwo musi być zawsze dziełem Boga. Przecież oszczep Goliata przebiłby na wylot całkowicie uzbrojonego mężczyznę! Patrząc z tego punktu widzenia, można by jednak stwierdzić, że wystarczyłby Dawidowi tylko jeden kamień. Ale to Bóg kierował ręką tego męża – zarówno podczas sięgania w potoku po ów właściwy kamień, jak i podczas zwycięskiego rzutu.

cdn…