ręka Boża

biblia (Mini)

Ramię twoje jest potężne;
mocna jest ręka twoja,
a wysoko podniesiona prawica twoja.
Księga Psalmów 89,14

 

27. kwietnia 1988 roku. Czyste, błękitne niebo. Jeszcze tylko krótkich trzydzieści minut dzieli przepełniony samolot od hawajskiego lotniska w Honolulu. Nagle do uszu pasażerów dociera ogłuszający hałas. Na wysokości ponad siedmiu kilometrów został oderwany dach kabiny – pęknięcie wywołane zmęczeniem materiału. Jedni pasażerowie poddają się rezygnacji, inni krzyczą do Boga – Boga, którego osobiście nie znają.
Wtedy dzieje się cud. Mimo licznych problemów technicznych pilotowi udaje się wylądować awaryjnie na lotnisku Kahului. Znajdujący się na pokładzie ludzie w przypływie emocji rzucają się sobie w ramiona. Po policzkach spływają łzy radości. Zewsząd dają się słyszeć tryumfalne okrzyki: „Ależ mieliśmy szczęście!”

A Bóg? Co z tym Bogiem, którego jeszcze przed chwilą gorliwie wzywali? Większość zdążyła już o Nim zapomnieć. Jednak na konferencji prasowej pilot złożył dobitne świadectwo:

„To ręka Boża prowadziła ten samolot”.

W takich sytuacjach wychodzi na jaw całkowita bezradność człowieka. Pytania odnośnie Boga pojawiają się uporczywie – przynajmniej tak długo, jak długo trwają trudności. Gdy sprawy przybierają zły obrót, Boga sadza się na ławie oskarżonych: „Jak mogłeś do tego dopuścić?!” albo: „Czy to ma być ten Bóg miłości?” Jednak gdy Bóg da znać o sobie przez cudowną ingerencję, człowiek mówi tylko o szczęśliwym zrządzeniu losu, o farcie i przypadku. W dobie oświeconego, naukowego świata nie ma dla Boga miejsca.
– Czyżby na pewno?

„To ręka Boża prowadziła ten samolot.”  Bóg stoi za kulisami i wszystko trzyma w swojej dłoni. „Chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1Tym.2,4). Puka do drzwi każdego ludzkiego serca. Czasem dzieje się to przez trudności i katastrofy, a czasem przez pomyślne zrządzenia – rozpoznaj w tym działanie Boga i powierz swoje życie w Jego mocne ręce!