Sabat a dzień Pański

 

A pierwszego dnia po sabacie, gdy się zebraliśmy na łamanie chleba (…).
Dzieje Apostolskie 20:7

 

Człowiek wierzący został uwolniony od konieczności zachowywania dni i miesięcy (Gal.4,10). Nie powinniśmy jednak przeoczyć, że „pierwszy dzień tygodnia” zajmuje w Nowym Testamencie szczególne miejsce. Jest to dzień Kościoła Bożego, zmartwychwstania Jezusa, który po spędzonym w grobie sabacie powstał z martwych, odnosząc tryumf nad mocami ciemności. Tym samym zabrał swój lud z obszaru pierwszego stworzenia i wprowadził w obszar nowego, którego wyraz znajdujemy właśnie w pierwszym dniu nowego tygodnia. Oto kilka istotnych aspektów odróżniających sabat od niedzieli:

1) Sabat był siódmym dniem tygodnia, podczas gdy dzień Pański jest pierwszym dniem tygodnia.
2) Sabat był swego rodzaju sprawdzianem stanu Izraela. Dla Kościoła Bożego dzień Pański jest dowodem, że bez jakichkolwiek warunków został przyjęty przez Boga.
3) Sabat należał do pierwszego, skażonego stworzenia, podczas gdy pierwszy dzień tygodnia mówi o początku nowego stworzenia.
4) Sabat był dniem fizycznego odpoczynku dla Żydów – dzień Pański jest dniem duchowego odpoczynku dla chrześcijanina Nowego Przymierza.
5) Gdy Izraelita pracował w sabat, musiał umrzeć. Gdy chrześcijanin nie pracuje w dzień Pański, tzn. nie współdziała dla dobra ludzi, ku uwielbieniu Chrystusa i szerzeniu prawdy ewangelii, nie daje dowodu swojego nowego życia. W rzeczywistości wierny chrześcijanin, który otrzymał od swego Pana dary, może być w dzień Pański bardziej zmęczony niż w każdy inny dzień tygodnia, bo jakże miałby spocząć, skoro dookoła niego tyle dusz potrzebuje pomocy?
6) Izraelita posiadał nakaz pozostania w sabat w swoim namiocie. Duch ewangelii każe chrześcijaninowi opuścić jego dom – czy po to, aby uczestniczyć w publicznym zgromadzeniu się Kościoła, czy też po to, by nieść zgubionym grzesznikom wieść o zbawieniu.

Oby Pan dał nam łaski, byśmy z większą prostotą zaufali Panu Jezusowi i z większą gorliwością działali dla Jego imienia! Powinniśmy posiadać wiarę ufnego dziecka, a jednocześnie pracować z siłą dorosłego mężczyzny