żyje, bo On umarł

Żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus, a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.
List do Galacjan 2,20

A umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony.
2. List do Koryntian 5,15

 

W dzisiejszych czasach myślenie człowieka aż nader często cechuje niedorzeczność, negatywne nastawienie oraz materialistyczne dążności. Na tej bazie generowane są pokolenia zdezorientowanych młodych ludzi znajdujących się w stanie odurzenia bezowocnymi ideologiami.

Pod koniec pewnego wykładu ze Słowa Bożego czterech młodych ludzi zadało mówcy pytanie:
„Po co żyjemy?”
Ich ton był wprawdzie prowokacyjny, ale zarazem skrywał prośbę o jasną wskazówkę i odpowiedź, zaś ich zdezorientowanie wskazywało na głębię, w jakiej zakorzenione były ich pytania i na pewien lęk. Wykładowca odpowiedział bardzo prosto:
– „Ponieważ Bóg was miłuje”
…następnie wyjaśnił, że ten fakt jest jedynym, który może nadać sens naszej egzystencji.

Człowiek potrzebuje do życia Boga i jego miłości. Gdy tego nie posiada lub trzyma się od tego z dala, jego życie rzeczywiście nie posiada sensu i obumiera. Ponieważ jednak Bóg nas miłuje, podjął działania w tej sprawie. Biblia oznajmia nam: W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli (1. Jana 4,9).

Przyjąć Bożą miłość oznacza przyjąć Jezusa Chrystusa, jego Syna. Wskazuje to, iż każdy z nas musi uznać dzieło Chrystusa na krzyżu Golgoty oraz jego znaczenie w bezpośrednim i osobistym odniesieniu do siebie samego. Czy każdy z nas już to uczynił?

Tak, Bóg przejął inicjatywę, ale jaką MY damy mu na to odpowiedź? Jedyną godną odpowiedzią na Jego miłość jest również miłość. Miłujmy więc, gdyż On nas przedtem umiłował – może zawołać każdy z nas, który poznał Boga w ten sposób (1. Jana 4,19).